2011-06-20 09:35:50
Swan
Z drugiej strony wcześniej medycy, sprzedając szczepionki w gabinetach, omijali po prostu prawo, bo koszt farmaceutyku doliczali do kosztu badania kwalifikującego do szczepienia. To badanie refunduje NFZ, niemniej jednak szczepienia już nie – wyjaśnia ekspert. Problem ze szczepionkami zalecanymi widzi również Ministerstwo Zdrowia. Informuje, że pracuje nad jego prawnym uregulowaniem. – Obrót detaliczny na podstawie ustawy – Prawo farmaceutyczne mogą prowadzić apteki, ale zakłady opieki zdrowotnej mają prawo nabywać produkty lecznicze, w tym szczepionki, na podstawie rozporządzenia w sprawie podmiotów uprawnionych do zakupu produktów leczniczych od hurtowni farmaceutycznej. Lekarze prowadzący np. prywatne praktyki mogą kupować od hurtowni jedynie produkty ratujące życie i nie ma wśród nich szczepionek – tłumaczy dzisiejszy stan prawny Piotr Olechno, rzecznik resortu. Z kolei Zofia Ulz, zasadniczy inspektor farmaceutyczny, wskazuje, że na bazie ustawy o zawodach lekarza i lekarza dentysty medyk w rzeczywistości nie może sprzedawać farmaceutyków, bo grozi mu za to kara dyscyplinarna. W konsekwencji zmiany przepisów pacjenci mogą być zmuszeni do zakupu szczepionek np. w aptece i przyniesienia jej do gabinetu lekarskiego. – Lekarze rodzinni nie zamierzają się godzić na wypisanie recepty na szczepionkę zalecaną. Nie wolą brać odpowiedzialności za szczepienie farmaceutykiem przechowanym i dostarczonym w niewiadomych okolicznościach, bo ma możliwość to tylko zaszkodzić pacjentowi – wyjaśnia problem Jacek Krajewski. Do obowiązkowych szczepionek musi być wykorzystany zimny łańcuch chłodniczy, który w przychodniach nadzoruje inspekcja sanitarna. Lekarzy z Porozumienia Zielonogórskiego niepokoi bierność resortu zdrowia. – Minister zdrowia Ewa Kopacz zobowiązała się w grudniu 2010 r., że rozwiąże problem, zmieniając przepisy. Do tej pory jednakże nie przedstawiła nam konkretnych rozwiązań – dodaje Jacek Krajewski. – Nie dziwię się protestom lekarzy. Nie mogą wiedzieć, czy np. pacjent nie jeździł ze szczepionką w upale. W razie powikłań poszczepiennych bez wątpienia wystąpi z roszczeniami do lekarza – mówi Aneta Król-Żurawska, ekspert ochrony zdrowia. Z tego samego powodu, terminu „sinusitis" (zapalenie zatok) używa się w piśmiennictwie naukowym zamiennie z „rhinosinusitis" (zapalenie zatok i jamy nosowej). Wydzielina śluzowo-ropna z nosa i przedłużające się „przeziębienie" pozwalają podejrzewać zapalenie zatok. Uporczywe katary, nawracające zapalenia górnych dróg oddechowych, zapalenia oskrzeli mogą wiązać się z nierozpoznanym i nieleczonym zapaleniem zatok. Jeść tylko żywność z pewnego źródła, pić butelkowaną albo przegotowaną wodę, w zdecydowanej większości przypadków myć ręce, uważać na kleszcze i osy – takie rady mają eksperci dla osób, które chcą zdrowo i bezpiecznie spędzić wakacje. – Podczas wakacji szczególnie częste są zatrucia i zakażenia pokarmowe. Są one następstwem spożycia pokarmów albo wody zanieczyszczonych chorobotwórczymi bakteriami, wirusami albo pasożytami. Sprzyja im wysoka temperatura oraz zmiana warunków, związana z podróżowaniem i wypoczynkiem – mówi dr Jolanta Szych z Zakładu Bakteriologii Państwowego Zakładu Higieny. Choć największe obawy budzi aktualnie szczep EHEC O104 Escherichia coli, groźne mogą być także EHEC O157, pałeczki Salmonella, Shigella, Campylobacter czy Yersinia. W szczególności narażone na zatrucia i zakażenia pokarmowe są niemowlęta, małe dzieci i osoby w podeszłym wieku , a ponadto podróżujące po państwach o niskich standardach higienicznych, gdzie częsta jest „biegunka podróżników”. Również osoby, które przyjmują leki neutralizujące kwas żołądkowy albo zmniejszające jego wydzielanie, są bardziej narażone – jednak nie powinny przerywać leczenia bez konsultacji z lekarzem. Podawanie probiotyków – kapsułek z „dobrymi” szczepami bakterii – może zmniejszyć zagrożenie, ale nie wszystkie probiotyki są tak samo skuteczne. W państwach egzotycznych zatrucia pokarmowe trzeba leczyć miejscowymi lekami, nie gorzej dostosowanymi do tamtejszych zarazków. Poza wirusów i bakterii groźne mogą być również pasożyty. Przykładowo surowe i półsurowe mięso (w Polsce – zwłaszcza mięso dzika) grozi zarażeniem toksoplazmami i włośniami – dlatego nie powinny go spożywać kobiety ciężarne. Picie nieprzygotowanej wody ze studni czy strumienia ma możliwość być przyczyną giardiozy, kryptosporidiozy czy toksoplazmozy. Pasożytami można się zarazić od zwierzęcia, mogą również być teraźniejsze na niemytych warzywach i owocach.